Logo
arrow left
arrow right

Success porn vs. kary i zagłada – o konferencjach w Polsce

25 czerwca 2026
man in white dress shirt sitting by the table

Czerwiec był dość intensywny jeśli chodzi o konferencje, w których brałem udział.

Lean TWI Summit, Kongres Szefów Produkcji, Spotkanie Pasjonatów Lean w Poznaniu. Trzy różne formaty i trzy różne środowiska, ale jeden wspólny temat do przemyślenia.

Na Kongresie Szefów Produkcji i spotkaniu Pasjonatów Lean miałem przyjemność wystąpić i przedstawić swoje teorie. Chciałem zacząć swoje wystąpienie na Kongresie od słów: "Sam się dziwię, że moja firma jeszcze nie upadła."

Bo chwilę wcześniej jeden pan powiedział, że przez upał moja fabryka straciła milion. Druga pani po nim, że przez brak ludzi z jej agencji pracy kolejny milion.
Siedziałem na sali i myślałem ile milionów już straciłem siedząc na tej konferencji?
A potem dotarło do mnie czym są takie konferencje branżowe w Polsce. Często nie miejscem wymiany doświadczeń. Miejscem gdzie każdy ma coś do sprzedania, włącznie z własną niezbędnością.

Ale po kolei.

Lean TWI Summit - gwiazdy, tłumy i wielka energia

Lean TWI Summit to poważna impreza. Od razu mówię, że dla mnie to Top of the top. Organizacja bez zarzutu. Tłumy. Energia. Nazwiska.

Za to, że mogłem wziąć udział w spotkaniu z Ramim to dozgonna wdzięczność dla Was!

Kusznierewicz - bardzo interesujące wystąpienie, aczkolwiek luźno połączone z tematem.
Tilo Schwarz - również ciekawie, luz na scenie, a sama Toyota Kata to temat na mój osobny artykuł.

A co mniej mi się podobało? Jeden prelegent od windykacji, który - jak sam przyznał - mało spał przed wystąpieniem, wyglądał jakby w trakcie prezentacji dopiero zapoznawał się ze swoimi slajdami. Rozumiem, każdemu zdarza się ciężka noc.

Inny pan od kilkuset fabryk dłużej tłumaczył ile jest tych fabryk, niż co w nich zrobił. A inny pan co pracuje w sieci hipermarketów opowiadał jak z pięciu tabelek z różnych źródeł zrobili jedną. Wow.

 

Kongres Szefów Produkcji, czyli każdy coś sprzedaje (ja też)

Powiem wprost: byłem na Kongresie jako prelegent. Zaproszono mnie i dano mi szansę wystąpić i jestem za to organizatorom szczerze wdzięczny. Dlatego nie będę udawać, że moja perspektywa jest w pełni obiektywna.

Ale właśnie dlatego mogę powiedzieć coś czego inni prelegenci nie powiedzą: większość prezentacji na tego typu wydarzeniach to sprzedaż w przebraniu case study.
Agencja pracy, która mówi, że bez jej ludzi stracisz milion.
Firma od klimatyzacji, która mówi, że przez upał stracisz milion.
Dostawca systemu ERP, który mówi, że bez jego systemu stracisz - zgadnijcie ile?

Zawsze milion. Zawsze Ty tracisz. Zawsze oni mają rozwiązanie. I zawsze kosztuje mniej niż ten milion który tracisz. Jakie szczęście że przyjechałeś.

Do tego nowe regulacje, których nie znasz. Kary, których jeszcze nie dostałeś, ale dostaniesz.
Zmiany, które nadchodzą i tylko oni wiedzą jak się przed nimi uchronić.
Strach i chciwość. Klasyka marketingu.
Tylko, że zamiast reklamy w telewizji masz to serwowane ze sceny z logo partnera strategicznego w tle.

Ja mówiłem o odporności zespołów w obliczu wielu równoległych wdrożeń. Temat z mojego własnego zakładu, nic nie miałem do sprzedania poza swoją historią.

Po wystąpieniu podeszło do mnie kilka osób z informacją że to było świetne wystąpienie.
Dostałem zaproszenie do podcastu i kilka wizytówek.

Co z tego wynika?
Że głód praktycznej wiedzy bez sprzedażowego ogona jest ogromny. Ludzie są zmęczeni milionami, które tracą i rozwiązaniami, które mają kupić. Chcą usłyszeć jak ktoś naprawdę sobie radzi. Z prawdziwym problemem. W prawdziwym zakładzie. W 2026 roku.

 

Pasjonaci Lean Poznań - bezpłatnie, dobrowolnie i bez jednego slajdu sprzedażowego

A teraz trochę kontrastu. Byłem na spotkaniu Pasjonatów Lean w Poznaniu. Też jako prelegent i też mnie zaprosili.

Zero budżetu marketingowego i okrągłe zero strachu przed karami i regulacjami. Sami ludzie, którzy temat lean po prostu lubią. Przyszli w wolnym czasie, za darmo i żeby porozmawiać.

Networking był lepszy niż na niejednej płatnej konferencji. Bo kiedy nikt nic nie sprzedaje i wszyscy mogą mówić prawdę.

To jest model, który branża konferencyjna powinna obserwować uważnie.
Nie dlatego, że konferencje komercyjne są złe, a dlatego, że Pasjonaci Lean pokazują czego im brakuje.

 

Polskie konferencje mają alergię na porażki.

Prezentujemy tylko sukcesy, tylko liczby które imponują, tylko wdrożenia, które już działają i wyglądają dobrze na slajdzie.

Nazwałbym to ,,success porn”. Wygląda świetnie, wszyscy uśmiechnięci, same sukcesy.
I zostawia szefa produkcji z problemem, który miał przed przyjazdem, tylko teraz jeszcze bardziej przekonany, że u innych jakoś działa, a u niego coś jest nie tak.

Z jednej strony success porn – to czyste, niczym niezmącone szczęście.
Z drugiej strony gdybyś tylko kupił nasze rozwiązanie, uniknąłbyś kar, nowych regulacji
i strat, których jeszcze nie widzisz ale my już wiemy że nadchodzą.

Dwie strony tej samej monety.
Albo kuszą cię cudzym sukcesem, albo straszą twoją porażką.
W obu przypadkach chodzi o to samo: żebyś wyjął portfel.


Rami Goldratt - best of the best


Na Lean TWI Summit spędziłem dwie godziny na wykładzie Ramiego Goldratta. Sama tematyka mnie mocno interesuje, a jeszcze usłyszeć to bezpośrednio od niego to mega, mega, mega.

Zapytałem Ramiego jak wdrożyć Throughput Accounting w mojej fabryce, małej jednostce w strukturze większej korporacji.
Odpowiedź: "Jesteś za nisko w strukturze. Daj sobie spokój."

Większość konsultantów powiedziałaby mi jak to zrobić i najlepiej, że mi w tym pomogą za drobną opłatą. Goldratt powiedział mi, żebym nie tracił czasu i energii na coś co skończy się frustracją.

Jeszcze jedno. Dla kogo to wszystko jest?

Duże firmy. Znane marki. Korporacje z działem HR większym niż moja fabryka, działem lean i budżetem szkoleniowym większym niż mój roczny obrót.

Dla nich te konferencje są stworzone. Dla nich case study z Toyoty ma sens. Dla nich wdrożenie, które trwało 3 lata i kosztowało milion jest inspiracją, a nie abstrakcją.

 

Patrzę na agendę kolejnej wrocławskiej konferencji I love lean. CEO Volkswagena, COO InPost, Forte itd.

A ja prowadzę małą fabrykę. Nie mam działu Lean i nie mam budżetu na 3-letnie wdrożenie. I za każdym razem kiedy słyszę case study z firmy, która ma 3000 pracowników i 12 zakładów w Europie myślę sobie jedno: Fajnie, ale co ja mam z tym zrobić?

Małe i średnie firmy produkcyjne w Polsce to większość rynku, a na konferencjach branżowych są mniejszością albo ich nie ma wcale.

 

Chyba przejadłem się już tematem konferencji produkcyjnych. Na Lean TWI Summit bardziej mnie ciekawił lean w służbie zdrowia niż kolejny wykład pt. wdrożyłem narzędzie X (tu wpisz cokolwiek) i się poprawiło.

Czego mi zabrakło?

Historii porażek - nie tylko sukcesów.

Prelegentów, którzy nadal stoją na hali produkcyjnej, a nie tylko o niej opowiadają.
Odwagi żeby powiedzieć to narzędzie u nas nie zadziałało i wtopiliśmy tyle tysięcy.
Konferencje branżowe w Polsce są lustrem środowiska.
A środowisko woli się w tym lustrze podobać niż uczyć.

Jak wyglądałaby idealna konferencja produkcyjna?

Zaprosiłbym mojego byłego Prezesa, żeby opowiedział jak nieudane wdrożenie WMS zatrzymało produkcję na miesiąc i spowodowało kilkaset tysięcy strat.

Zaprosiłbym kogoś z Lidla, żeby opowiedział jak wyłożyli się na SAP.
Kogoś z elektrowni Ostrołęka, żeby opowiedział - no cóż, tam materiału na całą konferencję.

Sala byłaby pełna, a pytań byłoby więcej niż czasu. Nikt nie wyszedłby po kawę.
Tego nie ma. I dlatego wszyscy wracają do domu z teczką pełną ulotek i głową pełną pytań bez odpowiedzi.

Czy tam wrócę?

Tak, na wszystkie trzy wrócę. Bo networking jest prawdziwy. Bo część wiedzy jest wartościowa. Bo sam chcę być częścią zmiany, a nie tylko ją komentować z zewnątrz.

Ale przestańmy udawać że "wdrożyłem narzędzie X i mi pomogło" to wystarczający case study dla szefa produkcji.

Zasługujemy na prawdę, łącznie z tą niewygodną.

kontakt@szefprodukcji.pl

+48 661 098 407