Jakiś czas temu trafiłem na linkedin na słownik polsko-linkedinowy. Postanowiłem sprawdzić jak mogłoby to wyglądać w moim świecie.
Skuteczne zarządzanie produkcją wymaga biegłości w dwóch skrajnie różnych dialektach. Z jednej strony mamy surowy język hali, gdzie liczy się szybkość przekazu i instynkt przetrwania, a z drugiej wygładzony żargon mediów społecznościowych, w którym każdy problem staje się strategicznym wyzwaniem. Prawdziwa sztuka bycia szefem polega na tym, by w ułamku sekundy przetłumaczyć to, co słyszymy przy maszynie, na to, co musimy zaraportować „wyżej”, zachowując przy tym resztki zdrowego rozsądku.
Oto zestawienie najpopularniejszych zwrotów, które każdy manager słyszy niemal codziennie, wraz z ich ukrytym znaczeniem i korporacyjną interpretacją.
To już tak było, jak przyszedłem na zmianę.
Operator myśli, że nie ma pojęcia, dlaczego ta maszyna wydaje dźwięk konającego transformatora, ale za nic nie chce być tym, który dostanie za to po uszach, więc profilaktycznie odcina się od źródła problemu. Wersja linkedinowa brzmi tutaj następująco:
Zastałem środowisko pracy w stanie zastanym i aktualnie przeprowadzam audyt diagnostyczny w celu ustalenia przyczyny źródłowej oraz mitygacji zastanego długu technologicznego.
Zawsze tak robiliśmy i było dobrze.
W głowie pracownika pojawia się myśl, że Twoje nowe standardy i tabelki tylko zabierają mu czas, który mógłby poświęcić na faktyczną pracę, więc najlepiej będzie, jeśli po prostu dasz mu spokój i pozwolisz robić swoje. W profesjonalnym ujęciu napisalibyśmy o tym tak:
Jesteśmy silnie przywiązani do sprawdzonych best practices i posiadamy ugruntowaną kulturę organizacyjną, która wykazuje naturalną odporność na niezweryfikowane rynkowo innowacje procesowe.
Zaraz to ogarnę.
W rzeczywistości oznacza to, że temat właśnie trafił na dno bardzo długiej listy spraw do załatwienia, tuż za naprawą szafki w szatni, i prawdopodobnie nigdy nie zostanie ruszony, chyba że znowu przyjdziesz i o to zapytasz. Biznesowy żargon przedstawia to znacznie korzystniej:
Projekt został spriorytetyzowany w naszym bieżącym backlogu i jest obecnie w fazie wczesnej implementacji, o której efektach poinformujemy wkrótce.
To wina utrzymania ruchu.
Operator czuje, że jego wskaźniki wydajności są zagrożone, więc instynktownie wskazuje palcem na inny dział, zanim ktokolwiek zdąży zapytać go o powód przestoju na jego odcinku. W wersji dla zarządu brzmi to profesjonalnie:
Obserwujemy przejściowe wyzwania w obszarze cross-departmental collaboration i aktywnie pracujemy nad poprawą synergii w całym łańcuchu wartości.
Tego się nie da tak zrobić.
Pod tym stwierdzeniem kryje się przekonanie, że pomysł wymyślony za biurkiem jest tak oderwany od realiów tej konkretnej maszyny, że jeśli ktokolwiek spróbuje go wdrożyć, to po prostu urwie nam wszystkim głowy.
W świecie sukcesu i networkingu powiemy jednak, że zaproponowane rozwiązanie wymaga pogłębionej analizy wykonalności oraz dodatkowej walidacji w warunkach specyficznego high-stress environment.
Maszyna ma swoje humory.
Pracownik próbuje Ci przekazać, że urządzenie działa tylko wtedy, gdy zna się jego specyficzne cechy i wie, w którym miejscu je docisnąć, a każda próba ustawienia go według instrukcji skończy się awarią. Wersja dla ekspertów od przemysłu 4.0 brzmiałaby tak:
Odnotowujemy fluktuacje parametrów technicznych wynikające ze zmiennych warunków środowiskowych, co determinuje potrzebę wdrożenia zaawansowanego modelu predictive maintenance.
Nikt mi nie powiedział, że to pilne.
To klasyczna linia obrony, która oznacza, że skoro nikt nie stał nad głową i nie podnosił głosu, to praca toczyła się swoim rytmem, a teraz cały zakład szuka winnego opóźnienia, o którym nikt wcześniej formalnie nie uprzedził.
W profesjonalnym raporcie opiszemy to jako niedostateczną transparentność w kaskadowaniu celów operacyjnych oraz potrzebę optymalizacji przepływu informacji wewnątrz struktury pionowej.
Zarządzanie produkcją to taka działka, w którym musisz mieć doktorat z psychologii, dyplom z inżynierii i czarny pas w „bullshit management”. Jeśli potraficie powiedzieć, że mamy wyzwanie w obszarze retencji zasobów, mając na myśli, że połowa zmiany właśnie rzuciła papierami, to jesteście gotowi na najwyższe szczeble korporacyjnej drabiny.
kontakt@szefprodukcji.pl
+48 661 098 407