Logo
arrow left
arrow right

Manager na rozdrożu, czyli Czy jesteś długowiecznym Sir Alexem, czy „The Special One”?

24 kwietnia 2026
man in white dress shirt sitting by the table

Bycie fanem Manchesteru United w ostatniej dekadzie to zajęcie dla masochistów. Wiem, bo kibicuję im od 1999, gdy pierwszy mecz jaki w życiu zobaczyłem to finał Ligi mistrzów na Camp Nou.  Ale bycie managerem produkcji? To w zasadzie to samo, tylko zamiast oglądać porażki w TV, masz je na porannym raporcie OEE, a Twój zarząd ma cierpliwość godną rodziny Glazerów.

W zarządzaniu, podobnie jak na murawie, każdy ma swój styl. Czasami wchodzisz na halę i czujesz, że to Twój dom na dekady. Innym razem masz ochotę rzucić bidonem w kierownika jakości, zgarnąć premię za wynik i odjechać w stronę zachodzącego słońca, zanim ktokolwiek zorientuje się, że Twój sukces trzyma się na trytytkach i dobrej woli operatorów.

Pora na Twój rachunek sumienia. Budujesz strukturę na pokolenia czy jesteś specjalistą od zadań niemożliwych?

Sir Alex Ferguson - Jednoosobowa instytucja

Jeśli Twoją ambicją jest bycie człowiekiem, który nie tylko wdraża lean, ale sam staje się jego najwyższą instancją, grasz w lidze szkockiego mistrza. SAF nie tylko trenował – on zarządzał energią całego zakładu. On wiedział, że nie da się wygrać ligi jednym zrywem na początku kwartału.

"Nie możesz pozwolić, by piłkarz był ważniejszy od trenera. W momencie, gdy to zrobisz, klub jest martwy". – Sir Alex Ferguson.

Strategia à Budowa ekosystemu. Nie interesuje Cię tylko dzisiejszy wynik. Wprowadzasz procesy, które mają działać za dekadę. Jesteś kręgosłupem tej produkcji i jeśli go zabraknie, cała konstrukcja złoży się jak domek z kart (patrz: United po 2013 roku). Ty nie optymalizujesz linii – Ty hodujesz kulturę organizacyjną.

Psychologia à Suszarka vs. Bezpieczeństwo. Amy Edmondson z Harvardu mówi o bezpieczeństwie psychologicznym jako fundamencie sukcesu. SAF teoretycznie mu zaprzeczał swoją „suszarką” (hairdryer treatment), ale to tylko pozory. Ferguson darł się na piłkarzy, bo wymagał wysokich standardów. Poza szatnią bronił ich jak niepodległości. Tworzysz środowisko, gdzie błąd to początek do Root Cause Analysis, a nie powód do szukania ofiary, ale biada temu, kto ten błąd próbuje zataić.

Wyzwanie à Pułapka własnego standardu. Największym zagrożeniem jest to, że stworzony przez Ciebie „idealny system” zacznie być traktowany jak dogmat. Jeśli Twoje zarządzanie stanie się martwą religią, zginiesz. Musisz mieć odwagę podważyć własne sukcesy, żeby dziedzictwo nie stało się hamulcem (i wymienić połowę składu 😉).

Jose Mourinho, czyli „The Special One” od transformacji

Mourinho to psychologiczny geniusz, który wchodzi do firmy, gdzie wszystko leży i kwiczy, i w rok robi z niej lidera rynku. Ale to nie jest miłość do grobowej deski. To płomienny romans na wysokim kortyzolu.

"Proszę, nie nazywajcie mnie aroganckim, ale jestem mistrzem Europy i myślę, że jestem kimś wyjątkowym". – Jose Mourinho.

Strategia à "My kontra reszta świata". Jose jest tak charyzmatyczny, że ludzie idą za nim w ogień... dopóki nie zorientują się, że to on go podłożył, żeby sprawdzić ich lojalność. Jeśli czujesz, że Twój dział produkcji to oblężona twierdza walcząca z „tymi złymi” z Logistyki czy UR to masz w sobie gen Jose.

Psychologia à Krótka krzywa mobilizacji. Mourinho to turbosprężarka. Daje potężną moc, ale przy długiej trasie grozi zatarciem silnika. Ekstremalna lojalność ma datę ważności, u niego zazwyczaj około trzech lat. Potem następuje emocjonalny kac i wszyscy mają siebie dość.

No one is bigger than the club

W United zasada była prosta. Jeśli Twoje ego zagrażało drużynie to wylatywałeś. Jaap Stam, Beckham, Van Nistelrooy – SAF nie mrugał okiem, nawet jeśli dany gracz był w życiowej formie.

Na produkcji ta zasada brzmi podobnie: Proces jest ważniejszy niż personalia. Jeśli masz „niezastąpionego” brygadzistę, który sabotuje standardy, ale dowozi wynik, a Ty boisz się go ruszyć to przegrałeś jako Ferguson. Jeśli Twój lean działa tylko wtedy, gdy na wszystkich patrzysz to nie jest system. To kult jednostki.

Mój moment prawdy, czyli klątwa trzeciego sezonu

I tu dochodzimy do mnie, bo wchodzę w swój trzeci sezon. Magiczny moment, w którym w karierze Jose zazwyczaj zaczynają się dziać rzeczy dziwne. Kłotnie z sędziami, lekarzem klubowym i z własnymi piłkarzami czy Zarządem. 3 rok i Jose nie ma. Jak to wyglądało do tej pory u mnie? Nie ma to znaczenia, bo do tej pory nie miałem takich możliwości jak teraz. Byłem na stanowiskach specjalistycznych i managerskich, ale zakres decyzyjności był znikomy w porównaniu z tym jak jest obecnie. Jak powiedziała moja koleżanka: Ty pewnie już masz postawiony nowy cel – i tak jest 😉

Do kogo Ci bliżej?

Masz dwa wyjścia:

  • Opcja A - Ferguson. Zamiast spektakularnych zwrotów akcji, wybierasz mozolne budowanie standardów. To boli, bo nikt nie bije braw za to, że maszyna po prostu działa, a KPI są stabilne od miesięcy.
  • Opcja B - Mourinho Exit. Uznajesz, że Twój ogień jest zbyt jasny dla tego zakładu. Pakujesz narzędzia lean, zostawiasz po sobie legendę o „tym gościu, który nas wyprostował” i idziesz ratować kolejną fabrykę, zanim kurz po Twojej rewolucji opadnie i odsłoni braki w fundamentach.

Stabilny sukces wymaga nudy i cierpliwości (Ferguson), ale szybki zysk wymaga showmana i adrenaliny (Mourinho).

Gdy stoisz przed lustrem w trzecim roku, poprawiasz krawat i zostajesz na dekadę jako instytucja, czy już sprawdzasz, jakie kolory mają koszulki w innych zakładach to pamiętaj, że Ferguson ma pomnik, ale to Mourinho zawsze dostaje najlepsze odprawy.

Wybór należy do Ciebie. Tylko nie kopnij w bidon przy wyjściu.

 

kontakt@szefprodukcji.pl

+48 661 098 407