Logo
arrow left
arrow right

Moje porażki: Jak koncertowo kładłem projekty (i dlaczego Ty nie musisz)

12 lutego 2026
man in white dress shirt sitting by the table

Wszyscy kochamy success stories. Te wykresy idące w górę, dyrektorów bijących brawo i piękne historie na Linkedin. Ale kto spróbował tego kawałka chleba to wie, że to krew, pot i łzy wylewane nad projektami, które zdechły, bo zapomnieliśmy o najważniejszym: o ludziach.

Dziś spowiadam się z moich największych wtop z początku kariery. Ku przestrodze dla tych, którzy myślą, że sam Excel zbawi świat.

1. Nocne elfy, czyli 5S z zaskoczenia

Razem z dyrektorem produkcji mieliśmy plan. Jaki? Sprytny. Zamiast marnować czas na warsztaty z operatorami, postanowiliśmy zrobić im niespodziankę. Gdy tylko ostatni pracownik odbił kartę i wyszedł do domu, wjechaliśmy my cali na niebiesko (bo takie mieliśmy kitle), uzbrojeni w taśmy i nożyk.

Wykleiliśmy pola, zmieniliśmy layout, poukładaliśmy narzędzia według naszej (jedynej słusznej) logiki. Rano przyszliśmy dumni, czekając na oklaski. Co zastaliśmy? Palety stały dokładnie tam, gdzie stały od dziesięciu lat, czyli centralnie na środku naszych nowych, pięknych linii.

Lekcja: Jeśli robisz 5S bez operatora, to nie wdrażasz standardu, tylko bawisz się w dekoratora wnętrz. Ludzie nie przesuwają palet złośliwie; oni po prostu nie czują, że to ich miejsce pracy. Zrobiliśmy z nich gości we własnym domu, a goście rzadko dbają o porządek gospodarza.

2. Kanban z Excela (i samotność długodystansowca)

Dostałem zadanie: wdrożyć Kanban. Chciałem być prymusem. Zamknąłem się w biurze na kilka tygodni i uprawiałem jogę w Excelu. Liczyłem zapasy bezpieczeństwa, sygnały, pętle i ilości kart według najbardziej skomplikowanych wzorów z radzieckich naukowców z Nowosybirska. Prowadziłem ten projekt w pojedynkę, bo przecież nikt nie policzy tego tak dokładnie jak ja.

Efekt? Wdrożyłem system, który był matematycznie idealny i życiowo nieużyteczny. Jak prezentowałem swój projekt (nigdy go nie wdrożyłem) to dostawałem strzały z każdej strony, że oni by to lepiej zrobili, więc nie wdrożył tego nikt.

Lekcja: Możesz mieć wzór godny Nagrody Nobla, ale jeśli zespół nie brał udziału w jego tworzeniu, to przy pierwszej trudności wyślą Twój Kanban do niszczarki. Samotny lider to martwy lider.

3. SMED-owy sprint do ściany

Butelczarka. Przezbrojenie: 8 godzin, dwóch ludzi. Po moich optymalizacjach zeszliśmy do 2 godzin w pojedynkę. Wynik? Rewelka! Udało się to powtórzyć trzy razy. Czułem się jak młody bóg.

A potem... oddałem nadzór mistrzowi zmiany, a ja przestałem patrzeć. Zabrakło spotkań operacyjnych i monitoringu. Nikt nie pilnował, czy wózki z narzędziami są gotowe. Po miesiącu, bez nadzoru, przezbrojenie wróciło do starych, bezpiecznych 8 godzin.

Lekcja: Lean bez dyscypliny to tylko drogie hobby. Możesz zbudować bolid F1, ale jeśli mechanicy po wyścigu zapomną o przeglądzie, to za tydzień będziesz nim woził ziemniaki na targ.

4. Wojna tablic: 15 minut kontra wieczność

To był klasyk gatunku. Dwie tablice obok siebie: pion produkcji i pion jakości.

  • Jakość: 15 minut, konkret, fakty, decyzje. Szast-prast i do roboty.
  • Produkcja: 2 godziny debat, filozofowania i poruszania wszystkich innych tematów niż te z tablicy

Ludzie nienawidzili tych spotkań, a winę zwalali na mnie, bo ja je wymyśliłem. Czy to moja wina? Może nie bezpośrednio, ale ludzie byli wściekli mnie za sam pomysł. Jednak to dyrektor zrobił z niego bat. Próbowałem to zmienić, ale trudno się coachuje dyrektora z pozycji specjalisty.

Grzech główny: Ja zrobię to najlepiej

Ale moim największym błędem na początku drogi był totalny brak delegowania. Pracowałem na trzech stanowiskach jednocześnie, a mój zespół... robił swoje codzienne zadania, patrząc z politowaniem, jak się pocę.

Myślałem, że przecież nikt nie zrobi tak jak ja. W rzeczywistości byłem wąskim gardłem własnych projektów. Jeśli nie potrafisz oddać pałeczki, to nigdy nie dobiegniesz do mety, bo po prostu padniesz z wycieńczenia w połowie dystansu, a szef nawet nie poda Ci wody.

Czy warto było?

Porażki bolą, zwłaszcza te opisane powyżej. Ale to one uczą, że zarządzanie to pokora i umiejętność dogadania się z ludźmi. Jeśli myślisz, że sam wdrożysz zmianę, to już przegrałeś. Tylko jeszcze o tym nie wiesz.

 

kontakt@szefprodukcji.pl

+48 661 098 407